Facebook

Spotkania ze Zmartwychwstałym…

CHRYSTUS ZMARTWYCHWSTAŁ I ŻYJE… Świadectwo dają młodzi ludzie, którzy doświadczają Jego obecności. Niech ich wypowiedzi będą dla każdego zaproszeniem do odkrywania Bożej obecności w codzienności. Na pytania:

– Czy doświadczasz Zmartwychwstałego Jezusa w Swoim życiu?

oraz

– Co by się zmieniło w twoim życiu, gdyby Jezus nie Zmartwychwstał odpowiadają:

  • Kasia:

Jezusa Zmartwychwstał ego doświadczam w swoim życiu na każdy dzień. Kiedyś po prostu chodziłam do kościoła, bo tak mnie wychowali rodzice i wiedziałam, że trzeba i mimo, że należałam do różnych wspólnot to w żadna nie angażowałam się w pełni. Kiedy weszłam już w wiek dojrzewania zaczęłam stopniowo oddalać się od Boga. Byłam coraz bardziej arogancka i opryskliwa, nie szanowałam rodziców ani nikogo z mojego otoczenia. Jednym słowem zaczęłam się powoli staczać. Cały ten proces został jednak zahamowany właśnie przez Jezusa. Kiedy w szóstej klasie zachorowałam na ospę i przez dwa tygodnie byłam uziemiona w domu nastąpił przełom w moim życiu. Dotknęła mnie bardzo silna nerwica. To było jak grom z nieba. Pojawiał się nagle i bez zapowiedzi wyrywając parę miesięcy mojego życia. Kiedy to się zaczęło nie byłam w stanie nawet wyjść z domu. Leżałam całymi dniami w łóżku pełna strachu, rozpaczy i… wściekłości. Nie rozumiałam. Obwiniałam Boga i miałam do niego pretensje, że to akurat mnie dotknął taki problem. Nie rozumiałam, bo przecież nie byłam taka najgorsza, nie paliłam, nie piłam, nie brałam narkotyków a więc uważałam się za lepszą od innych. Zadawałam sobie pytanie, dlaczego ludzie, którzy są po stokroć gorsi ode mnie żyją sobie spokojnie a ja ledwo co funkcjonuje. Wtedy nie rozumiałam, ale teraz rozumiem i jestem wdzięczna Jezusowi, że uratował mnie przed stoczeniem się w dół. Tym ratunkiem była właśnie choroba, bo kiedy nie byłam w stanie funkcjonować i musiałam schować dumę do kieszeni i zacząć polegać na innych, została pokonana moją pycha i arogancja. Zaczęłam mieć szacunek do rodziców i innych osób. Kiedy przy pomocy lekarza i leków zaczęłam wychodzić na prostą pojawiły się zapisy na Oazę wakacyjną. Stwierdziłam, że jest to świetna okazja, aby pokonać swój strach i ograniczenia. Pojechałam. Nie było łatwo. Nie czułam się bezpiecznie, bałam się, że ktoś pomyśli, że jestem wariatką, bałam się, bo byłam daleko od rodziców i domu, ale mimo, że było ciężko to dałam radę, ale nie sama. Całej tej mojej drodze towarzyszył Jezus Chrystus, który postawił na mojej drodze wspaniałych i kochanych ludzi. Kiedy podczas jednej z mszy po raz pierwszy przyjęłam Jezusa jako mojego jedynego Pana i Zbawiciela, nie wiedziałam, że będzie to miało jakiś wpływ na moje życie. Nic szczególnego wtedy nie poczułam. Kiedy Oaza się zakończyła, wróciłam do domu. I mimo, że myślą iż nic wtedy się nie zmieniło, to byłam w błędzie. Teraz z perspektywy czasu widzę, że zmieniło się wszystko. Należę do wspólnoty oazowej, w którą angażuje się całą sobą, do kościoła nie chodzę, bo muszę, ale CHCĘ, modlę się i zawierzam Bogu każdy dzień. I mimo, że moje życie nie jest usłane różami to jakoś idę do przodu. Dopiero z perspektywy lat zobaczyłam jaki progres nastąpił w moim życiu. Teraz już rozumiem, po co była ta choroba. To był ostatni znak stop w moim życiu. To właśnie przez nią Bóg mnie uratował. Gdyby nie ona to nie wiem gdzie dziś bym była i co bym robiła. Teraz już wiem, że cierpienie jest nieodłączną częścią naszego życia, ale to dobrze. Dzięki cierpieniu zbliżamy się do Jezusa, który przecież wycierpiał najwięcej. Wiem też, że z Jezusem jesteśmy w stanie znieść wszystko. Bóg daje nam taki krzyż, który wie, że będziemy w stanie ponieść. Ale każdy z tych krzyży musimy pomoc nam nieść właśnie Jezus. Bez niego ani rusz. Jakie było by moje życie gdyby nie Jezus Zmartwychwstały? Smutne i szare. Z perspektywy czasu wiem też, że te lata walki z nerwicą i to, że mimo tych kłód jakie rzuca mi ona pod nogi, idę dalej to nie jest moja osobista zasługa. Wiem, że gdyby nie Jezus to nie byłabym tu gdzie teraz jestem. Nie poniosłabym tego krzyża i poddałabym się. Dziś moje życie wyflada zupełnie inaczej i mimo trudność wiem, że mam zawsze oparcie w najlepszym przyjacielu – Jezusie Zmartwychwstałym.

  • Ewelina:

W moim życiu doświadczam i czuję obecność Jezusa Zmartwychwstałego, Jezus pomaga mi w chwilach w których tego potrzebuje. Jest ze mną każdego dnia, i wiem że nie będę sama. Kiedy boje się, stresuje przed jakimś sprawdzianem, kartkówką proszę Jezusa o pomoc On pomaga mi i sprawia że czuje że on naprawdę ze mną jest. Jest ze mną na co dzień, mam w nim wsparcie i ratunek. Jezus jest gwiazdą, która wskazuję mi drogę i pomaga dążyć do celów 

  • Gabrysia:

Tak, doświadczam w swoim życiu Jezusa Zmartwychwstałego. Konkretnie w moim życiu duchowym. Wierzę, że Jezus Zmartwychwstał i jest obecny w moim życiu cały czas. Gdyby Jezus nie Zmartwychwstał w moim życiu zmieniło by się pewnie moje nastawienie do życia, na pewno czułabym jakąś pustkę. Ze Zmartwychwstałym Jezusem wszystko jest piękniejsze i prostsze  

  • Ola:

Hmm… jeśli chodzi o te pytania to najłatwiej odpowiedzieć mi chyba na ostatnie. Gdyby Jezusa nie Zmartwychwstał próżna by była nasza wiara. Wtedy wszystkie siły i działania należałoby skupić na życiu doczesnym – materialnym, bo bez Zmartwychwstania nie byłoby życia wiecznego – nie byłoby nic więcej poza dziś i teraz, a to oznaczałoby beznadzieję dla wszytki którzy zbłądzili lub z zbłądzą w tym dla mnie personalnie. Oznaczałoby to ogromny smutek i poczucie osamotnienia bo dzięki Zmartwychwstaniu On jest ciągle obecny obok mnie. Ponadto musiałabym liczyć we wszystkim tylko na moje własne wątłe siły, bo On by mnie już nie mógł wesprzeć jak to robi teraz w codzienności przy trudnych decyzjach i pociesza w smutkach.

  • Madzia:

Tak doświadczam w swoim życiu Chrystusa.

Np. Jezus pokazuje mi jak mam żyć. Jestem osobą która jest mega konkretna i na zło odpowiada taka oschłością. Gniewem. Nie robie na złość ale pokazuje swój gniew….. I władnie w czasie Mszy gdy ksiądz czytał list usłyszałam. Jezus na całe zło, krzywdę jaka Mu wyrządzili po zmartwychwstaniu odpowiada… Miłością… I jakoś tak wgięło mnie…. I od tego czasu czuje jego obecność przy mnie właśnie w takich sytuacjach. Aby kierować się miłością i dawać miłość a nie zamykać się.

  • Karolina:

Tak doświadczam każdego dnia Zmartwychwstałego Chrystusa, doświadczam Go najbardziej w Eucharystii oraz w innym człowieku. Gdyby Jezus nie Zmartwychwstał wszystko by się zmieniło, ponieważ to właśnie przez swoją śmierć a później Zmartwychwstanie możliwe jest moje zbawienie, jeśli to by się nie stało to nie mogłabym nigdy zbawiona. Gdyby nie było Zmartwychwstania nie byłoby także Zesłania Ducha Świętego, Ewangelii i Kościoła oraz Sakramentów Świętych.

  • Kasia Ł.:

Gdyby Jezus nie zmartwychwstał nie było by w moim sercu nadziei. Doświadczam Jezusa Zmartwychwstałego w chwilach zwątpienia i smutku ,w codziennym życiu kiedy obserwuje przyrodę i zachwycam się jej pięknem.

  • Dorota:

1. Tak, doświadczam 2 W trudnych sytuacjach, daje nadzieje że będzie lepiej i że On jest dla mnie oparciem, w życiu nadaje sens, bo zapewnia mnie o zbawieniu 3. Gdyby Jezus nie zmartwychwstał to trudno byłoby znaleźć prawdziwy cel, sens, wtedy znoszenie cierpienia byłoby bezsensowne, wtedy czynienie dobra nie zapewniało żadnej nagrody, przekonanie że zło zwycięża i tak

  • Iza:

Jeśli chodzi o pytanie czy doświadczeń Jezusa Zmartwychwstałego w moim życiu. To odpowiedź brzmi tak, ponieważ doświadczam, Go za każdym razem gdy przystępuje do sakramentu spowiedzi i komunii. To dzięki Jego Zmartwychwstaniu mogę przyjmować Go do swego serca. Jego Zmartwychwstanie daje mi nadzieję, pokój w sercu bo wiem że po każdym moim upadku, moje serce może się oczyścić. Gdyby Jezus nie Zmartwychwstał nie czułabym sensu w podnoszeniu się po moim upadku, ponieważ myślała bym, że czeka mnie śmierć. I nic więcej. Jego Zmartwychwstanie daje sens naszemu życiu i wiarę w życie wieczne.

  • Karolina:

Doświadczam Jego obecność każdego dnia-przy sprzątaniu, gotowaniu, praniu, w nauce, nawet kiedy kłótnie z bliskimi mnie dobijają. Doświadczam go kiedy jestem chora, kiedy  nie radzę sobie ze swoimi problemami. Ale najlepszym sposobem aby poczuć jego obecność jest Msza Święta- Jego wielka słowa do nas, Jego przemiana na stole Eucharystycznym. Uważam, że gdym nie doświadczyła Jezusa Chrystusa w moim życiu nie byłabym na tym miejscu na jakim jestem. Przypuszczam, że moje spojrzenie na świat byłoby szare, a nadzieja na lepsze życie w niebie nie istniałoby.

  • Przemek:

Tak, doświadczam Jezusa zmartwychwstałego w swoim życiu. Ciężko mi znaleźć konkret bo to są często sytuacje życia codziennego, takie błachostki można by rzec, ale jednak On tam działa. Pomaga mi kiedy nie daję już rady, kiedy powierzam się jego opiece, kiedy jest mi źle, On mnie wspiera. Gdyby Jego zmartwychwstanie okazało się fikcją to by to radykalnie zmieniło moje życie. Bo by sie okazało ze to w co wierzę jest nieprawda i te modlitwy itd sa na marne. W tedy albo bym został ateistą i korzystał z życia póki je mam tu na ziemi, albo jednak wierzył w Boga, że jest jakaś istota która nad tym wszystkim panuje choć i tak przez fakt braku zmartwychwstania był nie miał tej nadziei na nowe życie po śmierci, i bardziej prawdopodobne by było ze zostałbym ateistą.

  • Kasia:

W swoim życiu na pewno doświadczam Jezusa Zmartwychwstałego, mimo tego, że pewnie tego nie doceniam i nie zauważam. Jednak On przychodzi z pomocą kiedy mam gorszy dzień, nie dogaduje się z rodzicami, bliskimi lub nie potrafię docenić swojej wartości i wszystkiego, co mam. Gdyby Jezus nie zmartwychwstał z pewnością nie znalazłabym się w tym miejscu, w którym teraz jestem, nie zastanawiałabym się nad swoim zachowaniem i nie starałabym się być lepszym człowiekiem. Gdyby nie On nie doświadczałabym takiej pięknej Jego miłości w nawet najmniejszych, drobnych sprawach i pewnie znalazłabym się na dnie.

  • Madzia:

Doświadczam w moim życiu Zmartwychwstałego Chrystusa czy to podczas przyjmowania Komunii Świętej czy podczas modlenia się. Czuję Jego obecność. Gdyby Jezus nie zmartwychwstał życie zmieniłoby się na gorsze. Bez zmartwychwstania nie dokonałoby się nasze Zbawienie i świat zupełnie by się zmienił.

  • Ania:

Jezusa Zmartwychwstałego w swoim życiu doświadczam każdego dnia gdyż darzy mnie  swoją pomocą i otacza nieustającym wsparciem. Przez swoje zmartwychwstanie Jezus otwiera ludziom dostęp do nowego życia oraz przywraca łaskę Bożą więc gdyby tego zabrakło w moim życiu odczuwała bym taką pustkę.

  • Natalia:

Jestem przekonana, że w swoim życiu nieustannie doświadczam bliskości Jezusa Zmartwychwstałego. Sama świadomość, że czuwa przy moim boku wypełnia moje serce radością. Ludzie, jakich Jezus stawia na mojej drodze, w różny sposób pokazują i uczą mnie jak stawać się jeszcze lepszym człowiekiem i dążyć do doskonałości. Gdyby nie Jego śmierć i zmartwychwstanie, nie posiadałabym nadziei na życie wieczne. Teraźniejszy żywot byłby przepełniony tylko chwilowym szczęściem, pogonią za dobrami materialnymi i pustką w sercu. Dzięki Chrystusowemu zmartwychwstaniu wierzę, że prócz ziemskiego życia nadejdzie życie wieczne, w którym będzie można być nieustannie blisko Niego.

  • Krystian:

Zmartwychwstanie Chrystusa jest szczytem naszej wiary. To ono w dużej mierze nadaje sens naszemu ziemskiemu życiu. To ono oświadcza nas w przekonaniu że życie po śmierci istnieje i Królestwo Boże jest otwarte dla każdego. Mogę powiedzieć, że każdy człowiek doświadcza zmartwychwstałego Chrystusa, nawet wtedy kiedy on o tym sam nie wie. Ja również doświadczam obecności Chrystus w codziennym życiu-w szkole, w domu, podczas nauki czy wykonywania codziennych obowiązków.  Najbliżej mogę Go poczuć i przytulić się do niego, wtedy gdy pomagam drugiej osobie, albo podczas wie górnej modlitwy, gdy jestem sam na sam z Chrystusem. Wtedy mogę z nim porozmawiać w cztery oczy i opowiedzieć mu cały dzisiejszy dzień, robiąc rachunek sumienia oraz zwierzając mu się jak najlepszemu przyjacielowi.

Zmartwychwstanie nadaje sens naszej wierze. Gdyby życie Jezusa skończyłoby się tylko na śmierci nasza wiara w życie blisko Boga i w nasze zmartwychwstanie w Królestwie Bożym nie byłoby oczywiste i pełne wątpliwości. Ludzie by żyli wtedy tylko po to, by żyć a cała mistyka i nowy testament oraz życie Chrystusa jako Zbawiciela i Mesjasza byłoby tylko prorocka droga, A nie odkupieniem win i grzechów wszystkich ludzi i otwarciem dróg do Królestwa Bożego dał każdego człowieka.